Amerykańskie firmy chcą na Marsa

Elon Musk i Barrack Obama, 2010 r.

Elon Musk i Barack Obama, 2010 r.

Ameryka to ojczyzna lobbingu. Właściwie każdą sferę gospodarki i polityki w tym kraju w mniejszym czy większym stopniu kontrolują zainteresowani lobbyści dysponujący środkami (pieniędzmi), wystarczającymi by przekonać rządzących do racji tych grup. Zanim zaczniemy oceniać i krytykować amerykański system weźmy pod uwagę, że obok wspomnianych grup nacisku istnieją dziesiątki jeśli nie setki organizacji kontroli i zapobiegania nadużyciom. Poza tym misja:MARS to nie miejsce na takie dyskusje.

Dlaczego więc o tym wspomniałem? Okazuje się, że coraz więcej bogatych i wpływowych amerykanów lobbuje w kierunku marsjańskiej misji załogowej. Kilka dni temu wspominałem o fundacji Dennisa Tito, dzisiaj serwis SpaceTravel donosi o teksańskim wystąpieniu miliardera Elona Muska. Biznesmen miał powiedzieć, że będzie bardzo rozczarowany jeśli do jego śmierci ludzkość nie postawi stopy na Czerwonej Planecie. „Chciałbym umrzeć na Marsie, byle nie w kosmicznej kraksie” zażartował przed zgromadzonym tłumem 41-letni Musk.

Musk jest współzałożycielem SpaceX, firmy specjalizującej się w lotach kosmicznych. Obecnie SpaceX obsługuje loty do ISS, w przyszłości chce wziąć udział w innych kosmicznych projektach takich jak budowanie baz kosmicznych czy loty międzyplanetarne. W listopadzie ubiegłego roku Musk przekonywał, że zrobi wszystko, by jego firma poleciała na Marsa. Dodał, że sam chętnie weźmie udział w takiej misji jako marsonauta.

Amerykanie to uparty i stanowczy naród, lubiący dopiąć swego. Przedstawiciele sektora prywatnego są otwarci na współpracę z rządem USA, o ile ten zechce współpracować. Z drugiej strony, firmy są zdeterminowane polecieć na Marsa w ten czy w inny sposób. Czy perspektywa wetkniętej w powierzchnie Marsa flagi z logiem prywatnej firmy zamiast flagi narodowej podziała na rządzących USA i nakłoni ich do podjęcia kroków w kierunku wysłania człowieka na Marsa? Wszystko wskazuje na to, że w nadchodzących miesiącach pomysł misji załogowej nabierze realnych kształtów albo zostanie na kolejne dziesięciolecia odrzucony.

…o czym na pewno dowiecie się na stronie. Do usłyszenia!

Prywatna iniciatywa w podboju Marsa?

FE_DA_0301_Dennis_Tito425x283

Dennis Tito opowiada o swojej pierwszej wycieczce w kosmos, 2003 rok

Amerykański milioner i pierwszy kosmiczny turysta w historii, Dennis Tito, postanowił sfinansować kosmiczną wycieczkę na Marsa dla dwóch osób. Założona przez niego Mars Inspiration Fundation ma przygotować misję i zdobyć środki na realizację. Multimilioner przekaże z własnej kieszeni do 2 mld $. Jak wyjaśnił na konferencji poświęconej pomysłowi, Tito jest zmęczony czekaniem, aż rząd USA podejmie się realizacji tego lotu. Od 40 lat nie byliśmy dalej niż na Księżycu. Czekam, i wielu ludzi w moim wieku też czeka na podróż na Marsa. Czas wziąć sprawy w swoje ręce. Eksperci oceniają szanse powodzenia projektu na 33% (chodzi o doprowadzenie pomysłu do realizacji a nie powodzenie samego lotu!).

Plan zakłada wystrzelenie kapsuły z dwójką pasażerów za pomocą rakiety SpaceX  Falcon. Pojazd kosmiczny ma być zmodyfikowaną wersją Dragona tej firmy. Przewiduje się dodanie nadmuchiwanego modułu zwiększającego przestrzeń życiową dwójki astronautów. Moim zdaniem niewielka cylindryczna kapsuła o wymiarach 6×3 metry nie rokuje najlepiej na podróż. Pamiętajcie, że oprócz dwójki podróżników ma zmieścić jeszcze 5 ton niezbędnych zapasów – tlenu, wody, żywności.

398px-SpaceX_Dragon_C2+_during_ISS_grapple_ops_(ISS031-E-071199)Sam lot ma być w maksymalnie uproszczony, nie zakłada lądowania na Czerwonej Planecie ani żadnych skomplikowanych manewrów w trakcie lotu. Dzięki pomyślnej konfiguracji planet w 2018 roku podróż ma zająć 500 dni. Głównym „motorem” kapsuły, po jej odlocie z Ziemi ma być przyciąganie. Podróżująca po orbicie okołosłonecznej kapsuła zbliży się do Marsa na odległość ok. 160 km i skieruje się na orbitę powrotną na Ziemię. W połowie podróży para astronautów doświadczy niesamowitego widoku powiększającego się z każdym dniem talerza Marsa, aż do rozmiarów wypełniających niemal połowę nieba za iluminatorem kapsuły. Przez krótką chwilę spojrzą na Czerwoną Planetę tak jak astronauci ISS spoglądają na Ziemię.

To wszystko wygląda fantastycznie i ciekawe co z tego wyjdzie. Zainteresowanych odsyłam na stronę fundacji. My na blogu też poświęcimy temu projektowi więcej uwagi.

Mars500 w 15 minut

Trochę brak czasu na prowadzenie bloga… Do jutrzejszego wieczora wstawię przetłumaczony raport od JPL, tymczasem zobaczcie jak sobie musieli radzić chłopaki z eksperymentu Mars-500. Mam nadzieję, że zainteresuje Was bez napisów 🙂 Pozdrawiam i do usłyszenia